Szczepionki przeciw A/H1N1 mogą być niebezpieczne
Czy szczepionki przeciw A/H1N1 mogą być niebezpieczne? Pani dawno zwracała uwagę polskim władzom, że szczepionki u nas dostępne zawierają m.in. toksyczną, niebezpieczną dla zdrowia rtęć. Z tego powodu wycofano wiele szczepionek w USA.
- Pochwalam wstrzemięźliwość minister Kopacz, która domaga się dodatkowych badań szczepionek przeciw grypie A/H1N1, ponieważ dotychczasowe testy przeprowadzono tylko na zdrowej populacji młodych ludzi. Nie wiemy, jak zareagują na te szczepionki ludzie starsi, dzieci i kobiety w ciąży, ani jakie będą odległe ich skutki. A efekty uboczne w dłuższym terminie mogą być tragiczne. Dwie ze szczepionek przeciw grypie A/H1N1 zawierają dwa składniki potencjalnie groźne dla ludzkiego zdrowia. Jeden to rtęć, którą zawiera thimerosal, związek neurotoksyczny, powodujący poważne zaburzenia w rozwoju, wciąż dodawany do szczepionek niemowlęcych dostępnych w Polsce. Z naszych badań, przeprowadzonych z unijnych funduszy w Zakładzie Farmakologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii wynika, że rtęć szkodzi rozwijającym się organizmom ssaków i może mieć związek z rozwojem autyzmu u dzieci (w ciągu ostatnich 30 lat autyzm stał się epidemią, liczba chorych wzrosła 13-krotnie). Zaobserwowaliśmy, że dzieci autystyczne mają m.in. problemy z wydalaniem rtęci. Rtęć szkodzi też dorosłym – może powodować schorzenia neurodegeneracyjne m.in. choroby Parkinsona i Alzheimera. Dlatego kraje skandynawskie oraz zachodnioeuropejskie już wiele lat temu zakazały stosowania szczepionek zawierających rtęć u niemowląt i starszych dzieci. Amerykański badacz dr Thomas Verstraeten, który przebadał ok. 100 tys. dzieci, był pierwszym, który udowodnił silny związek thimerosalu z autyzmem i chorobami neurologicznymi dzieci. Związek ten potwierdziły badania innych niezależnych naukowców. Amerykańska instytucja Food And Drug Administration pod koniec lat 90. zalecała producentom szczepionek, by usuwali rtęć ze szczepionek dziecięcych, ale - co ciekawe i zastanawiające - bez nakazu i sankcji prawnych. Dr. Verstraeten nie mógł opublikować oficjalnego raportu ze swych badań, ostatecznie związał się z koncernem farmaceutycznym, a pierwotne, „przerażające” - jego zdaniem - dane raportu, który stworzył „wyparowały”. Gdy raport się w końcu ukazał, był drastycznie ocenzurowany.
Drugi składnik groźny dla ludzkiego zdrowia, obecny w szczepionce przeciw wirusowi grypy A/H1N1 to skwalen. Jest to naturalny związek tłuszczowy występujący we wszystkich komórkach kręgowców, ale dodanie go do szczepionek powoduje wytworzenie się przeciwciał antyskwalenowych, w rezultacie czego organizm zaczyna atakować własne komórki. Powoduje to szereg chorób autoimmunologicznych takich jak schorzenia reumatyczne, endokrynologiczne, neurologiczne. Są na to dowody wynikające zarówno z doświadczeń na zwierzętach, jak i kliniczne. W 1991 r. setkom tysięcy amerykańskich żołnierzy podawano szczepionki ze skwalenem, który wywołał chorobę autoimmunologiczną, tzw. syndrom choroby Zatoki Perskiej. Przeciwciała przeciw skwalenowi znaleziono u wszystkich żołnierzy, cierpiących na tę okaleczającą, degeneracyjną i nieodwracalną chorobę. Co więcej, nawet dzieci tych żołnierzy rodziły się z ciężkimi wadami. W 1976 r. szczepionkę przeciw „świńskiej” grypie podano ponad 40 mln Amerykanów. Akcję szybko przerwano, ponieważ potwierdzono 500 wypadków syndromu Guilliana-Barre'a, neurologicznej choroby prowadzącej do paraliżu. Po szczepieniach zmarło co najmniej kilkadziesiąt osób, a do pandemii nigdy nie doszło.
(...)